Witaj - w moim zakątku internetu

Polish English French German Hungarian Spanish

Zakupy

środa, 16 listopad 2016 21:04 Napisał 

Czy to kwalifikuje się na odwyk?

 

Tato jest niegrzeczny to za karę... przeciągniemy Go po Galeriach. Dla mnie jest to jedna z gorszych kar (tych przyziemnych oczywiście). Bo ileż to czasu można spędzić w sklepach z ciuchami? Jeden, drugi, trzeci… piętnasty. Dlaczego kobieta zawsze musi sprawdzić każdą z 20 identycznych sukienek na jednym wieszaku? Żaden normalny facet nigdy tego nie zrozumie. Lubię czasami przespacerować się po sklepach. Jednak po tych normalnych, czyli wszystkich innych za wyjątkiem ciuchów i kosmetyków. Lubię nawet te z meblami. Jak większość facetów do sklepów odzieżowych wchodzę jedynie, aby kupić coś, co jest mi potrzebne i wychodzę. Łącznie z przymiarką, 10 minut i po sprawie. A chodzić ot tak sobie, może kupię, a może nie kupię, w sumie to sama jeszcze nie wiem. A może coś wpadnie mi w oko. To zdecydowanie nie dla mnie.

Od pewnego momentu postanowiłem trochę się buntować i zaraz po wejściu do Galerii, idę na kawę, a moje Panie idą w swoją stronę. Tylko muszę jeszcze dopracować jeden szczegół, bo nie mam pojęcia jak można pić kawę przez kilka godzin. Wziąłem kiedyś laptopa, ale wyglądałem jak kretyn. Komputer w kawiarni, głupi pomysł, zawsze się z tego nabijałem. Zacząłem brać Kindle. Lubię czytać, więc jakoś mile mijał mi czas. Wówczas moje zniesmaczone Panie, zaczęły stękać, no chodź z nami, tylko na chwilę... Na początku dałem się parę razy nabrać na „tę chwilę”. Która, później okazywała się mega długą i nudną chwilą. Kolejnym etapem okazał się bunt i ku wszelkim minom i dąsom, kupowałem największą kawę i praktycznie przyrastałem do mięciutkiego i wygodnego fotela. No to pojawił się kolejny “demon”, któremu musiałem stawić czoło. Nagle telefon, przyjdź szybko bo musisz coś zobaczyć. I podobnie jak za pierwszym razem, tak i tym dałem się parę razy nabrać. Jednak ucząc się na błędach, postanowiłem temu zaradzić. Czasami rozładował mi się na przykład telefon, czasami miałem cicho ustawiony dzwonek, a czasami po prostu nie czułem wibracji.

Kolejnym było, „a może w sobotę przejedziemy się na zakupy”. Na moje pytanie, czy coś potrzebujecie, czy tak ogólnie chcecie sobie połazić. Wszystkie trzy jak na wojskową komendę odpowiadały: mamy coś upatrzone i jedziemy tylko po to. Parę minut i wracamy. Jak się to kończyło, łatwo sobie wyobrazić. Myślałem, że nieco odsapnę, kiedy popracuję w weekend. Nic z tego, pomysł nietrafiony, bo i tak wyjazd następował po południu...

Wiesz co? A może przejedziemy się do … bo dziewczyny chciały. Mhyyy ok. Dobra, wiem o co chodzi, tylko proszę nie cała sobota. A coś Ty?! Pojedziemy i wrócimy zaraz po południu, bo przecież tyle roboty w domu. Skąd to znam. Dorzucam czasami: A może tylko odkurzymy jeszcze przed wyjazdem, bo później głupio brać się za to wieczorem? No tak, racja. Kiedyś po piętnastu km marszu z ciężkim plecakiem, wszedłem dodatkowo na całkiem wysoką i stromą górę. Zmęczony oczywiście byłem niesamowicie, jednak nogi bolą mnie bardziej po kilkugodzinnym kręceniu się po stoiskach odzieżowych. To jest fenomen, którego nigdy nie zrozumiem.

Idź do dziewczyn, bo chciały Ci coś pokazać. No dobra, a gdzie są? Jedna w przymierzalni a druga przy czapkach. Tato, ale fajna czapka. Podoba Ci się? Pewnie, jest super. No to ją kupimy, ale nie mogłaś pokazać jej mamie? Mama widziała i powiedziała, abym pokazała Tobie. Super, ale kto będzie w niej chodził? Ja czy Ty? Czy podjęcie decyzji jest także chwytem, aby wciągnąć faceta do sklepu? Chyba tak.

Kupiłbyś sobie może jakieś spodnie? Nie, mam trzy pary, wystarczą mi. Które? Te sprzed 3 lat? Przecież one są już poprzecierane. Dobre są, kupię sobie następnym razem, bo nie chce mi się przymierzać. Mówiłeś tak ostatnio i w ogóle zawsze tak mówisz. Zobacz, a tutaj są takie fajne i jeszcze je dodatkowo przecenili. A mają nawet kilka różnych modeli. No i człowiek trafiony na całego.

Czasami jak widzę, że codzienność weekendowa popada w rutynę i moje dziewczyny jakieś takie smutnawe to pytam. A może pojedziemy do IKEA? O! Hura! Super. Nie jest źle, ciuchów praktycznie zero, trochę dupereli, a czasami nawet coś fajnego człowiek znajdzie. Zbyt długi odwyk zakupowy jednak daje o sobie znać na miejscu. Obok IKEA jest … wielka Galeria Handlowa. O matko, myślę, ale czegóż to się nie robi, aby rodzinka była szczęśliwa.

Skończyłyście? Zakupy udane? A w sumie chyba tak, ale chodź jeszcześ przejdziemy się dalej. O, czekaj. Wstąpmy jeszcze tutaj na chwilę. Nie mówi, się do faceta „czekaj” tylko „zaczekaj”. Oj ci, oj ci. W słowniku polskim jest także słowo „czekaj”. No tak, ale tak mówi się na przykład do psa, który ma stać i czekać na Pana. No i dąs. A na dąs zawsze najlepszy jakiś ciuszek. A za pyskówkę, muszę wejść do środka i także pooglądać.

Jedno z najniebezpieczniejszych pytań na zakupach. „I jak wyglądam?” Super, pada automatyczna i wyuczona odpowiedź. No co Ty, ślepy jesteś!? Jak mogę w tym super wyglądać, przecież wisi to na mnie jak jakiś worek. Gdzie Ty masz oczy? To po co się pytasz jak widzisz, że leży kiepsko? Muszę bardzo uważać na słowa, bo pojawi się dąs, więc pytam ostrożnie. A tak ogólnie to czego szukasz? W sumie to sama nie wiem. Jak zobaczę to będę wiedziała.

Lata obserwacji nauczyły mnie jednego. Kiedy pada to niebezpieczne pytanie, patrzę na … nogi. Zaobserwowałem, że pewne kobiety jak są zadowolone z „ciuszka” to stoją wyprostowane z jedną nogą lekko zgiętą, a drugą nieco wysuniętą do przodu. Jak modelka szykująca się do startu na wybiegu. Często, jako mały dodatek trzymają ręce pod bokami. Kiedy są nim zniesmaczone, to postawa jest lekko przygarbiona, brzuch nieco wysunięty do przodu, a nogi … w lekkim rozkroku jednak zawsze obok siebie. One to dyktują mi odpowiedź. Nie zawiodłem się ani razu. Super, bardzo fajnie. Nie, wiesz co, lepiej nie, bo jakoś tak dziwnie wyglądasz.

A na koniec ostatnie, bardzo nurtujące mnie zachowanie. Pewna przypadłość. Kobieta w sklepie z ciuchami jest o niebo lepsza niż komandos z lasach tropikalnych. Błyskawicznie potrafi się rozpłynąć w powietrzu. Stapia się z otoczeniem i po prostu znika. Przepada jak kamień wrzucony do studni. Szukaj człowieku wiatru w polu. Ile to razy w celach poszukiwawczych obszedłem wszystkie stoiska i nic. Zaginęły jak we mgle czy jak murzyn w tunelu. Kiedy staram się czegoś dowiedzieć to odpowiedź zawsze jest ta sama. Przecież przez cały czas tam byłyśmy. Nie mam pojęcia jak Ty w ogóle patrzysz :).

 

 

Ostatnio zmieniany czwartek, 22 czerwiec 2017 12:17
Czytany 1753 razy
Oceń ten artykuł
(1 głos)
Więcej w tej kategorii: « Koło Czasu

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Artykuły powiązane

Komentarze

Najczęściej czytane